In Rainbows - szczegóły

Nowy album Radiohead w postaci cyfrowej będzie “ważył” 48,8 MB, zawierał 10 utworów zakodowanych jako MP3 w jakości 160 kbps i pozbawiony będzie zabezpieczeń DRM. To informacja dla tych, którzy być może zastanawiają się nad kupnem.

Raduje się serce, raduje się dusza

Radiohead wytycza nowe szlaki nie tylko w muzyce, ale również w tej muzyki dystrybucji. Na stronie inrainbows.com można już złożyć zamówienie na najnowszą płytę tej formacji - “In Rainbows”. Niezwykłe są trzy rzeczy:

  1. krążek można zamówić w formacie cyfrowym lub jako kulturalnie wydaną płytę z nośnikiem, okładką, itakdalej;
  2. wydaniem nie zajmuje się żadna wytwórnia płytowa, bo Radiohead od jakiegoś już czasu nie jest związany żadnym kontraktem;
  3. cenę wydania cyfrowego wybiera sobie sam klient, wypełniając odpowiedni formularz.

Wiem, ostatni punkt jest wstrząsający. Sam nie mogłem uwierzyć, więc spróbowałem. Oto wynik:

Kupiłem album przez sieć

Jak widać, wymyśliłem sobie, że zapłacę trzy funty. Do tego doszło 45 pensów za obsługę, więc za niecałe 20 zł już osiemnastego października będę miał na dysku najnowszy album jednego z moich ukochanych zespołów. Pięknie.

Tak sobie myślę, że wszyscy powinniśmy mocno trzymać kciuki za ten eksperyment. Jeżeli się powiedzie, otwarta zostanie furtka, przez którą wchodzić zaczną kolejne zespoły. Furtka, która pozwoli zredukować ceny przez pominięcie wytwórni płytowych, które w dobie cyfrowej dystrybucji stają się powoli zupełnie niepotrzebne. Marzy mi się sytuacja, w której rynek muzyczny nie jest podzielony na strefy wpływów kilku gigantów, lecz jest polem dla konkurencji dla niezliczonej liczby firm, które zajmują się realizacją nagrań, promocją czy organizacją koncertów. W bliższej lub dalszej przyszłości może to doprowadzić do całkowitej rewolucji również w instytucji praw autorskich, czemu nie od dziś kibicuję.

Brawo ci panowie!

In The Flesh

Re-we-la-cja. Nigdy nie widziałem Watersa na żywo i teraz bardzo tego żałuję. Jego “In the Flesh” - amerykański koncert z 2000 roku - jest, jak to się teraz powiada, porażający.

Klatka z zapisu koncertu

Roger wraz z kolegami gra jak drugi Pink Floyd. “Jak” nie znaczy przy tym “tak samo”. Widać, że dobrał sobie profesjonalistów najwyższej klasy. Druga część “Another Brick In the Wall” najlepszym tego przykładem, w czym szczególna zasługa damskiego chórku, który jest po prostu wyśmienity i który jest traktowany tutaj jako jeszcze jeden instrument i to instrument bardzo istotny. Jedyne czego brakuje, to może gitary w “Comfortably Numb” - wersja Watersa jest rozpisana na dwa instrumenty i choć brzmi ciekawie oraz świeżo, to jednak do solówki Gilmoura z koncertu w Earls Court trochę jej brakuje.

Klatka z zapisu koncertu

Różnica między Gilmourem a Watersem jest zresztą taka, że ten pierwszy jest lepszym gitarzystą, a ten drugi wokalistą. Gilmour, jak przystało na angielskiego dżentelmena, wykonuje partie wokalne z widocznym dystansem i bez zaangażowania, Waters ma znacznie większą charyzmę i na scenie po prostu działa jak magnes. No, ale jak David dotknie strun, to nie ma zmiłuj. Mistrzostwo świata.

Klatka z zapisu koncertu

Co zagrano? Wybrane, najlepsze części z “Animals”, “The Wall”, “Wish You Were Here”, “Dark Side of the Moon”. To okres floydowski. Z solowych dokonań Watersa zwracam uwagę na złożony z czterech utworów fragment “Amused To Death”. Jak usłyszałem nałożony na początek pierwszej części “The Perfect Sense” głos umierającego HAL’a, to mi się po prostu ugięły kolana. Fantastycznie to zabrzmiało. Cały występ trwa dwie i pół godziny, więc nie tylko to zabrzmiało fantastycznie. Ot, chociażby cały fragment poświęcony Sydowi Barettowi (najlepsze “Shine On You Crazy Diamond”, jakie kiedykolwiek słyszeliście).

Klatka z zapisu koncertu

Zwraca uwagę przygotowanie koncertu. Nie jest to impreza tak momumentalna, jak występy Pink Floyd, ale do wydania DVD producent podszedł bardzo profesjonalnie. Przede wszystkim - znakomity dźwięk! Uwagę zwraca również realizacja, praca kamery i montaż - bardzo oszczędne, bez fajerwerków, ale pozwalające się skupić na muzyce. Zdecydowanie jeden z najlepiej zrealizowanych koncertów, jakie widziałem.

Klatka z zapisu koncertu

Bardzo, bardzo, bardzo polecam. Autor jednego z komentarzy na Merlinie stwierdził, że gdyby ktoś się wahał między “Pulse” i “In the Flesh”, to lepszy jest ten drugi. Zgadzam się w całej rozciągłości.

Klatka z zapisu koncertu

MP3 bez DRM. W Polsce.

No i proszę. Znaczące przyspieszenie w temacie. Ciekawym cen.

Universal rezygnuje z DRM?

Do stycznia potrwa testowa sprzedaż nagrań wybranych artystów należących do stajni Universal. Za 99 centów będzie można nabyć pozbawioną zabezpieczeń muzykę w formacie MP3, co ciekawe - wszędzie, tylko nie w iTunes. Firma ma zamiar sprzedawać swoje nagrania za pośrednictwem serwisu Rhapsody należącego do Real Networks oraz sklepów Wal-Mart, Amazon i Google.

Jak słusznie zauważa Cory Doctorow Universal nie ma właściwie innego wyjścia: iPod jest dominującym urządzeniem służącym do odtwarzania muzyki a formaty obsługuje tylko dwa - AAC i MP3. AAC sprzedaje tylko iTunes a każdy sprzedany utwór powiększa kontrolę Apple nad rynkiem, MP3 zaś sprzedawać może każdy.

Chińczycy mawiali: Obyś żył w ciekawych czasach. Czasy mamy coraz ciekawsze, aż miło się przyglądać jak zdycha DRM.