Takie o życiu

Z IRC-a:

<s1d> kurde
<s1d> ozenil bym sie
<s1d> ale nie mam z kim
<grzesko> s1d, na allegro moze cos znajdziesz
<grzesko> :)
<s1d> ee
<grzesko> s1d 'ee' masz racje... za duze koszty przesylki ;]

Unofficial Ubuntu Add-On CD

Chua Wen Kiat, autor cenionego Unofficial Ubuntu Starter Guide ogłosił właśnie wydanie Unofficial Ubuntu Add-On CD. Jest to płytka wypełniona programami pierwszej potrzeby, których nie ma albo na instalacyjnym CD albo w repozytorium main albo w ogóle w żadnych repozytoriach. Dokładną listę oprogramowania pierwszej potrzeby można znaleźć tutaj. Na pierwszy rzut oka wydaje się to być inicjatywa wycelowana w użytkowników Ubuntu nie posiadających dostępu do sieci, choć z drugiej strony użytkowanie jakiegokolwiek Linuksa bez podłączenia do Internetu stoi pod dużym znakiem zapytania.

Przy okazji: premiera polskiej wersji Nieoficjalnego przewodnika dla Hoary’ego jest już kwestią dni. Jak dobrze pójdzie, to możliwe że dokument zostanie udostępniony już w poniedziałek, 2 maja.

Drukują mnie :)

Na łamach serwisu 7thguard ukazała się moja recenzja Hoary’ego. Póki co nikt mi jeszcze nie wytknął żadnych błędów merytorycznych… Błędy stylistyczne sam zdążyłem zauważyć, teraz zastanawiam się gdzie ja miałem oczy, gdy czytałem ten tekst przed wysłaniem.

Update & note to self: zakuć na pamięć, że pakiety Ubuntu to nie jest takie czyste i386. Przydatny link.

Idiota ze mnie

No to żeśmy sobie pogadali. Kolega tutu1 (o którym wspominałem w tym wpisie) zakończył dyskusję ze mną taką oto propozycją:

Get lost, asshole!

tutu1 zdenerwowały moje dociekliwe pytania o naturę niesieciowych serwerów, którymi administruje. Serwerów, które działają sieciowo tylko w jedną stronę, serwerów które jednocześnie są klientami a także serwerów drukarkowych.

Dlaczego zatem ja jestem idiotą a nie kolega tutu1? Jestem idiotą, bo mama uczyła przecież, że:

Wielka życiowa prawda

Serce roście patrząc na te czasy!

Na marginesie poprzedniego wpisu…

Jak człowiek spojrzy na takie zdjęcie:

Zdjęcie reklamowe Firefoksa

To mu się łezka w oku kręci na wspomnienie czasów, kiedy naprawdę przełomowe rzeczy powstawały w garażu, a nie - jak teraz - w ściśle strzeżonych laboratoriach komputerowych gigantów. Dzieciaki robiące wrzawę wokół Firefoksa robią cholernie dobrą robotę. Być może nie wszystko jest stracone.

Do przodu, dzieciaki. Odbierzcie im sieć.