Giczo jest

Proszę Państwa, oto Yoggie Pico:

Yoggie Pico

Co to jest? W największym skrócie:

  1. anty-spam
  2. anty-phishing
  3. anty-spyware
  4. anty-wirus
  5. system kontroli rodzicielskiej
  6. cztery proxy (POP3, SMTP, HTTP, FTP)
  7. IDS/IPS
  8. firewall
  9. adaptatywna polityka bezpieczeństwa
  10. wielowarstwowy system zabezpieczeń (w tym, uwaga, zabezpieczenie na warstwie ósmej)

W środku siedzi Intel PXA270 (520 Mhz) i 128 MB RAM podzielonej na dwie połówki, z której pierwsza, bezpieczna część trzyma system, który przy starcie jest kopiowany do części drugiej i z niej uruchamiany. System to rzecz jasna własna minidystrybucja, oparta na Debianie. Nie bardzo wiadomo jakie oprogramowanie siedzi w środku, na pewno za IDS/IPS robi znany i kochany Snort a za proxy HTTP - HAVP. Konfiguruje się to via przeglądarka, z wykorzystaniem oszczędnego acz estetycznego UI:

Ekran konfiguracyjny

Dla mnie bomba. Świetna sprawa, w szczególności do firmowych laptopów napędzanych Windows, o ile leży nam na sercu bezpieczeństwo zawartych na nich danych. Rzecz sama się aktualizuje co pięć minut, w wersji Pro nawet z serwera wewnątrz swojej sieci.

Skoro jesteśmy już przy geekowych zabawkach. Slurpr:

Matka Slurpr

Sześć kart Wi-Fi, które zasysają wszystkie możliwe otwarte hotspoty w okolicy i przekształcają je w jeden kanał dostępu do Internetu. Też na Debianie.

Słyszeliście o Street View? Nie wszyscy są zachwyceni.

Move along

PS. Na marginesie: 45 5F E1 04 22 CA 29 C4 93 3F 95 05 2B 79 2A B2.

Wal między oczy, synku

Czy ktoś mi może wytłumaczyć co 11-letni dzieciak robił na polowaniu, w dodatku uzbrojony w 50-milimetrowy rewolwer rewolwer kalibru 50? Mam coraz większe problemy ze zrozumieniem Ameryki. Z jednej strony Woody Allen, z drugiej rodzinne polowania.

Dzik i jego pogromca, lat 11

Swoją drogą ten potwór stołował się chyba w „makdonaldsie”. Normalne zwierzęta nie osiągają takich rozmiarów.

Seks wisi w powietrzu

Nie, serio. Najpierw Ewa Sowińska, dorabiająca tymczasowo na posadzie Rzecznika Praw Dziecka zainteresowała się preferencjami seksualnymi kosmity a zaraz potem wybuchła awantura o iGasm. Nie słyszeliście? Posłuchajcie.

Stephan Hermann zamieścił na swoim blogu krótką notkę poświęconą urządzeniu o wdzięcznej nazwie iGasm. Dobrze się wam wydaje, to się podłącza do iPoda celem dobrzerobienia. Nie chodziło o samo urządzenie (bo nie jest pierwsze), ale o plakat, który je promował. Plakat mocno był podobny do stylu reklam iPoda, więc prawnicy Apple czym prędzej ruszyli w bój. Tekst kończył się zdaniem:

Hmm…I think about buying one of those things for my GF, but then I need an iPod…well, sounds like a good present for our wedding day.

I tyle. Koniec notki. Aha, rzecz istotna: Hermann ma tytuł Ubuntu Member, więc jego blog jest „przedrukowywany” na oficjalnej Planecie Ubuntu.

Następuje nagłe przyspieszenie akcji. Na IRC dopada Hermanna Melissa Daper, również członkini i opka #ubuntu też.

<elkbuntu> \sh, pray tell, why are you advertising sex toys on the planet?
<\sh> elkbuntu, advertising? nope…
<\sh> elkbuntu, it’s more a gadget for people with an ipod ,-)
<elkbuntu> \sh, it’s damn well near an advertisement. either way something of such a sexual nature is not family-friendly.

Family-friendly. W sensie jak McDonald’s i Disney World?

Stephan próbował się bronić.

<\sh> elkbuntu, it was on golem.de and on several „familiy friendly” pages

Nadaremno:

<elkbuntu> \sh, if someone was to link to your blog in an Ubuntu channel, i’d ban them for adult content
<\sh> elkbuntu, please do what ever you want…
* elkbuntu drafts up a letter to the CC

Państwo nie zgadniecie co zrobił Hermann. Rzucił zabawkami, dosłownie. Normalnie aż Niemca nie poznaję, musi że ma jakieś słowiańskie geny.

Cała sytuacja przypomina mi nie tak dawne zdarzenie na blogu Marcoosa, albo też Gandalfa (nie mam teraz cierpliwości żeby przekopywać Google), kiedy to Quiris po zobaczeniu tego:

Plakat promujący Firefoksa

wyraził swoje głębokie zdegustowanie.

Jednego dnia rząd RP traci resztki imidżu a Ubuntu zaangażowanego dewelopera. Sam nie wiem co gorsze.

Kup pan śrubkię…

Chłopaki z Sony mają wyjątkowe poczucie humoru. Strach się bać jak człowiek zgubi cztery takie śrubki…

Rzeczona śrubka

via BoingBoing

Było sobie CSS (w Finlandii)

Taka ciekawostka: fiński sąd orzekł właśnie, że zabezpieczenie CSS stosowane do kodowania zawartości płyt DVD można w pełni legalnie łamać. Uzasadnienie było proste: system ten nie spełnia już funkcji, do której został powołany. Niczego de facto nie zabezpiecza. Co najciekawsze: Finlandię, jako członka Unii obowiązuje poświęcona ochronie praw autorskich dyrektywa z 2001 roku. Według niej za warty ochrony uznać można tylko taki system zabezpieczeń, który jest „efektywny”.

Czy to oznacza, że wkrótce sądy w innych krajach Unii zaczną wydawać podobne wyroki? Poważnie w to wątpię, ale składowi z Helsinek kłaniam się nisko i biję brawo.