Dzień, w którym umarła muzyka

Dobrego bloga poznajemy po tym, że czytając na jego łamach nawet informacje zasadniczo przeterminowane, robimy to z zainteresowaniem. Cała różnica w wartości dodanej.

Tyle tytułem wstępu. Teraz dwa cytaty:

To their credit, if that’s the right word, you can now purchase some music from the iTunes store that is unencrypted and plays anywhere. Apple calls these songs “iTunes Plus”, because it sounds so much better than calling everything else “iTunes Minus.”

To demonstrate the awesomeness of their developer platform, Microsoft opened their own online store, MSN Music, so they could compete directly with their business partners who also offered “PlaysForSure”-compatible music downloads. Because there’s nothing end users love more than fake choices.

Mark Pilgrim pisuje u siebie na blogu rzadko, ale jak już coś napisze, to z reguły warto to przeczytać. Rzekłbym nawet: koniecznie trzeba to przeczytać. „The day the music died” to jeden z tych lepszych tekstów, to list do ojca, któremu Mark tłumaczy o co właściwie chodzi z tym zamieszaniem wokół MSN Music.

Przeczytajcie i cieszcie się, że mieszkacie na prowincji.